30.12.06 – Konin – koścół św. Wojciecha / restauracja Hutnik / sesja w plenerze
Od tego dnia mniej więcej od godz. 17.15 noszę obrączkę na palcu. Właśnie mniej więcej o tej godzinie powiedzieliśmy sobie "tak" i wkroczyliśmy na nową drogę życia. Stałem sie władcą pierscienia oraz zawitałem do klubu, o którym mówili wszyscy moi niewolni
znajomi.
Ślub nie był duży, ponieważ tylko na 30 osób, same najbliższe osoby. Szczerze mówiąc wolałbym, żeby był jeszcze mniejszy, ale już się nie dało
Pogoda, jak widać na fotkach, dopisała i nie musieliśmy przekładać sesji na inny dzień. Trawka zielona, słonko świeciło, Magda w sukience z odkrytymi ramionami, trudno się domyślić, że to 30 grudnia:
Fakt, że troszkę zmarzliśmy, ale nie było tak źle.
Po kościele impreza w Hutniku, która wbrew naszym oczekiwaniom przeciągnęła się do rana. O godzinie 4 goście bawili się w najlepsze i nawet nie myśleli o położeniu się do łóżek;)
Ślub nie był duży, ponieważ tylko na 30 osób, same najbliższe osoby. Szczerze mówiąc wolałbym, żeby był jeszcze mniejszy, ale już się nie dało
Pogoda, jak widać na fotkach, dopisała i nie musieliśmy przekładać sesji na inny dzień. Trawka zielona, słonko świeciło, Magda w sukience z odkrytymi ramionami, trudno się domyślić, że to 30 grudnia:
Fakt, że troszkę zmarzliśmy, ale nie było tak źle.
Po kościele impreza w Hutniku, która wbrew naszym oczekiwaniom przeciągnęła się do rana. O godzinie 4 goście bawili się w najlepsze i nawet nie myśleli o położeniu się do łóżek;)
Zdjęcia z pleneru http://www.8080.winternecie.com/galeriapop.php?did=20070109203224
Zdjęcia z kościła http://www.8080.winternecie.com/galeriapop.php?did=20070109214859