Washington/USA: Wulkan St. Helena oraz Mt. Baker

Posted: 2 grudnia 2008 in Travel

To był dziwny wyjazd do USA, ponieważ poleciałem tam tak naprawdę na „przedłużony weekend”. Niektórych osób nie da się wyciągnąć na weekend nad morze lub w góry na 3-4 dni, a mi się chciało 😉 do USA. Co więcej od soboty wieczora, bo wtedy doleciałem do Seattle, do wtorku popołudnia zrobiłem około 1000 mil (1609 km) jeżdżąc samochodem tak naprawdę tylko 2 dni!

DSC07697_     DSC07754_
Nissan                                                                                 Wulkan

W tym wpisie opisze Wam 2 moje wycieczki oraz sama jazdę po amerykańskich drogach. Nie będę opisywał wizyty w Microsoft, bo niestety jest to tajne/poufne. Zakupy zrobiłem w Outletach obok Seattle i raczej nic ciekawego w tym nie było, nie licząc tego, że spędziłem tam sporą część jednego z popołudnia ;O.

DSC07688_     DSC07713_
            Wulkan                                                                    Okolice wulkanu

Ale może od początku. Tak jak za pierwszym razem do Seattle poleciałem SAS (Scandinavian Airlines) przez Kopenhagę. Ceny biletów niestety trochę wyższe, bo niestety dolar zdrożał. Jak byłem w kwietniu to kosztował 2 PLN, a teraz 3 PLN! Pierwszy raz skorzystałem z nowego terminala 2 na warszawskim Okęciu i pierwszy raz nie stałem w długiej kolejce. Tym razem na lotnisku pozbawiono mnie nożyka – gratisu z jakieś konferencji. Zapomniałem go wyjąć z bagażu podręcznego.

Ten lot walczył z zachodem słońca jak żaden z moich poprzednich. Jako że wyleciałem z Kopenhagi o 15:30 (UTC+1), a doleciałem o 16:45 (UTC-8) to tak naprawdę przez większość lotu zachodziło słońce.

DSC07752_     _DSC07778_79_80
Wulkan

Po wylądowaniu wypożyczyłem samochód. Miał być Dodge Caliber lub podobny, no i był podobny – Nissan Sentra. Do opcji jaką wybrałem przez Internet dopłaciłem drugie tyle bo taki był koszt porządnego ubezpieczania, które lepiej było mieć. Pierwszy raz byłem kierowcą wypożyczonego samochodu, przynajmniej oficjalnie bo na poprzedniej wycieczce udało mi się poprowadzić samochód po Route 66. Ale teraz byłem jedynym kierowcą! Niestety na poprzednich wycieczkach mało uważałem, bo nawet nie wiedziałem jaki bieg służy do ruszania w automacie. Były P, R, N, D. P oczywiście park, r rear, n odczytałem jako normal i myślałem że ruszy. Niestety stał w miejscu. No, ale po instruktarzu Chińczyka z recepcji udało mi się odpalić maszynę i wbić się na pięciopasmową (oczywiście w jedną stronę) ulice używając biegu D jak driver ;). Przez pierwsze 30 minut byłem trochę zestresowany, ale już jadąc kolejnego dnia prowadziło mi się go rewelacyjnie.

Może mój następny samochód będzie właśnie automatem! Na pewno jest to wygodne rozwiązanie na takie drogi, jakie są w USA gdzie wszyscy jadą 60/70 mil/h bo tyle nakazuje prawo +/- 10 mil/h.

DSC07822_     DSC07753_
Okolice wulkanu

Drogi są wielopasmowe, ale nie są super gładkie. Na pewno nie ma tam dziur i kolein jak u nas, ale zdarza się jechać po jakby płytach, co powoduje lekki dyskomfort. Całe szczęście miałem GPS. Nie wyobrażam sobie jazdy po USA bez. Pierwszego dnia miałem też niezły schiz dlatego bo nawigacja dziwnie wszystko wyświetlała. Okazało się że to była moja wina gdyż przełączyłem ją w tryb 2D, zamiast domyślny 3D.

Podobało mi się to, że nawet jak źle zjechałem na autostradzie to zaraz mogłem wjechać poprzez kolejny wjazd na dobrą drogę. U nas na autostradzie często trzeba jechać 50 km do kolejnego wjazdu. Kolejna zmiana to znaki drogowe są u nich w większości opisowe i nie jest to jeden wyraz wiec czasami nie byłem pewny o co chodzi ;). Zresztą wydaje mi się że wielu amerykanów może mieć problemy by te najdłuższe opisy przeczytać, a raczej najszybciej czytającym narodem to oni nie są.

_DSC07733_4_5 _DSC07737_8_9
Wulkan

Zaskoczony byłem jeszcze jedną rzeczą związaną z wypożyczonym samochodem. Wybrałem samochód średniej klasy i nie przypuszczałem że może nie mieć zamka centralnego. Szczególnie że miał na przykład 4 szyby sterowane elektrycznie. Mój Nissan ma tylko dwie szyby elektryczne ale ma zamek centralny. Cały czas zamykałem wyłącznie drzwi kierowcy myśląc, że zamykają się automatycznie wszystkie. Niestety było inaczej o czym przekonałem się przypadkowo 3 dnia! Czyli połowę pobytu jeździłem z otwartymi drzwiami. Tak czy owak radyjka nikt nie podprowadził ;).

_DSC07785_6_7          DSC07894_          _DSC07744_5_6
Wulkan (prawe, lewe), Okolice Mount Rainer National Park

Kolejny mały problem miałem ze zjazdem w prawo na czerwonym świetle :O. Nie wiedziałem czy to dopuszczalne. W Polsce światła są przed skrzyżowaniem, a u nich za. U nas można skręcać na świetle gdy mamy strzałkę w prawo, a u nich zawsze gdy jest wolna droga. Zdecydowanie lepiej niż u nas. Przypomniało mi się to, że przed wejściem do UE jakiś pajac zrobił błędną interpretację przepisów unijnych i zakazał skrętu na strzałkach w prawo. Z tego co pamiętam chyba nawet je demontowali, a niedawno okazało się że są one jak najbardziej dopuszczalne w UE. Ehhhh Polska i jej przepisy.       

_DSC07722_3_4_     _DSC07781_2_3
Okolice wulkanu                                                                        Wulkan        

Voipdiscount ratował mnie przed bankructwem i dawał prawie bezpłatny kontakt telefoniczny ze światem. Jeśli nie znacie to gorąco polecam. Wydaje zazwyczaj około 1 euro dzwoniąc kilka godzin w czasie takiego wyjazdu.

Zamiast Redbulla piłem gorącą kawę w termicznym kubku, a jak się skończyła to czas przychodził na waniliowe frappuccino puszcze ze Starbaksa (http://pl.wikipedia.org/wiki/Starbucks) – rewelacja. Dlaczego u nas w marketach nie ma takiej dobrej kawy w puszkach 0,5l? W ogóle tylko na stacjach benzynowych czasem można kupić kawę w puszkach. Ludzie w US bardzo często popijają kawę idąc do pracy lub jadąc samochodem. U nas spotyka się to naprawdę sporadycznie.

W sobotni poranek ruszyłem w Redmond gdzie był mój hotel w kierunku wulkany Świętej Heleny (ang. Mount St. Helens National Volcanic Monument). Wyjazd był mi odradzany na jednym z forów o stanach zjednoczonych, ale całe szczęście nie posłuchałem, uparłem się i sam postanowiłem sprawdzić czy w górach są już naprawdę tak złe warunki że odradza się tego rodzaju wycieczki. Forum http://www.ewiza.com jest bardzo fajne i można tam czasami zweryfikować swoje plany wyprawowe z innymi osobami, które znają te miejsca. Niestety nie miałem samochodu 4×4, ale był wypożyczony i dobrze ubezpieczony wiec nie było aż tak źle. Droga w górach to 1-2 pasy w jedną stronę.

     St_Helens_Volcanic_Robert_Stuczynski_Noise_Blog     St_Helens_Volcanic_2_Robert_Stuczynski_Noise_Blog
                               Wulkan oczami satelity                     Mapa dojazdu do wulkanu

Okazało się, że pogoda była idealna. Ciepło i totalnie puste drogi. Chodziłem w krótkim rękawku, co widać na zdjęciach. Więc zamykanie schronisk w górach jest albo przedwczesne albo miałem szczęście i trafiłem na super pogodę. Jak zwykle po wjeździe w góry zero zasięgu sieci GSM – taki urok Ameryki. Nie jest to fajne gdyż z komórką w górach człowiek czuje się dużo bezpieczniej, ale niestety w USA komórka poza miastami przyda się tylko jako mp3 player, albo w najlepszym przypadku jako GPS. 

DSC07812_     DSC07715_
Parking w okolicach wulkanu

Z St. Helen nadal lekko unosi się dymek wulkaniczny – w końcu z tego, co słyszałem to jest najbardziej aktywny wulkan w USA. Choć ostatnio lawa i inne związki wulkaniczne intensywnie wydobywały się z niego w 1980 roku. Przed wyjazdem na tą wycieczkę warto spojrzeć na Webcamere http://www.fs.fed.us/gpnf/volcanocams/msh/hdimages/volcanocamhd.jpg ze schroniska Johnston Ridge Observatory, która jest wycelowana w wulkan.

Parking przy schronisku świecił pustkami ale stała tam jedna fajna perełka w kolorze żółtym. 

DSC07854_     DSC07863_
Mount Rainer National Park

Wulkan ogląda się z odległości kilku kilometrów w linii prostej. Wejście na niego to niestety niełatwa wspinaczka, którą z oczywistych powodów sobie darowałem.

_DSC07891_2_3    DSC07842_
Mount Rainer National Park                                                    Zatoka                 

Kolejną wycieczką samochodową była jazda do parku Mount Rainer National Park (2.). Rozpoczęła się w Renton (1.), a skończyła na lotnisku Tacoma (3.).

Renton_Mt_Rainer_Tacoma_Robert_Stuczynski_Noise_Blog[4]       Mt_Rainier_National_Park_Robert_Stuczynski_Noise_blog
Mapa dojazdowa do mount Rainer National Park

Niestety pogoda średnio dopisała. Średnio bo niestety czasami padał deszcz oraz było chłodniej niż w przypadku jazdy na wulkan. Ale też były plusy bo unosząca się mgła powodowała niesamowity klimat. Dojechałem na wysokość mgły i musiałem wracać bo widoczność była na kilka metrów, a czas do odlotu zmalał do 4,5 h.

Wracając do zakupów to przed nimi wybrałem się zobaczyć zachód słońca nad zatoką. Na kilku zdjęciach umieszczonych w tym poście możecie zobaczyć jakie to ładne miejsce. Bardzo ładnie wyglądają góry w tle.

DSC07839_     DSC07837_
Zatoka

Przed wylotem udało mi się dojechać na cmentarz gdzie został pochowany Jimi Hendrix. Ot taki optymistyczny akcent na koniec.

DSC07901_     DSC07902_
Grób Jimiego Hendrixa

A może jeszcze jedna ciekawostka. Samochód security Microsoftu:

DSC07826_
http://security

Reklamy
Komentarze
  1. Grzegorz pisze:

    A za 3 miesiące znowu… tym razem w większej ekipie i obawiam się, że outlety na jednym popołudniu się nie skończą…
    Widzę za to, że Ci się udało Hendrixa upolować. Ostatnim razem był w planach, ale Bruce Lee z nim wygrał ;)))
     
    Miła wycieczka i parę razy mnie kusiły tamte rejony.Ciekawe jest to, że tam zupełnie się nie czuje tych setek kilometrów. Nic tylko jeździć i jeździc.

  2. Robert pisze:

    Masz racje … tam sie pokonuje tysiace a nie setki.
     
    Nie strasz mnie outletami :O Jest tyle do zwiedzania 😀 zamiast sklepow. Pamietaj ze cenu juz nie sa tak atrakcyjne 😦

  3. Grzegorz pisze:

    Tak… tyle do zwiedzania zamiast outletów… próbowałem użyć tego stwierdzenia i wiesz co usłyszałem? "Upiekę Ci sernik"Istnieją takie kategorie argumentów, wobec których wszelkie zamiary padają od razu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s